Misericordia

Łaski…
Nie mogę z tą koroną! Najchętniej sprzedałabym kopa, wiązankę i zamalowała wszystkie ciernie, wszystkie rany.

Taki gniew! Niezgoda.

Cóż poradzić? To jednak sztuka. Sztuka patrzenia na rany, w rany, krew i ciernie. Od tego one są, od tego są one. Tylko patrzeć, bez lubości, nurzania, bez martyrologii, cierpienia. Napatrzeć, opatrzeć, pozwolić im być, widzieć, wybaczać sobie każdą ranę, odpuszczać. Czas leczy te rany, które są zobaczone, zaakceptowane. Na resztę plaster i czas. Na ponowne jątrzenie, otwarcie, zobaczenie
Chyba o tym jest ten obraz.

Misericordia Domini

W trakcie. Zawsze.